Linie Lotnicze SAS kontynuują w maju korektę swojego europejskiego rozkładu lotów, zmniejszając liczbę operacji w segmencie krótkodystansowym. Redukcja objęła również polski rynek, gdzie przewoźnik wprowadził negatywne zmiany w liczbie rotacji do Gdańska, Krakowa, Poznania i Wrocławia.
Napięcia geopolityczne w rejonie Bliskiego Wschodu, w tym zakłócenia w swobodnej żegludze przez Cieśninę Ormuz, wpływają negatywnie na ceny ropy i paliw lotniczych. Tona kerozyny kosztuje obecnie 1 800 dolarów – dwa razy więcej niż na początku roku. W takim scenariuszu presja kosztowa dla przewoźników faktycznie rośnie – szczególnie przy silnie konkurencyjnych segmentach krótkodystansowych w Europie, gdzie marże są relatywnie niskie.
Cięcia koncentrują się przede wszystkim na siatce realizowanej z głównego hubu przewoźnika w Kopenhadze, skąd SAS koryguje częstotliwości wielu połączeń europejskich. Kolejna –
po kwietniowej obniżce oferowania na Starym Kontynencie – redukcja oferowanie wynosi 4,8 proc. Zgodnie z najnowszą analizą systemu sprzedażowego skandynawskich linii lotniczych przez „AeroRoutes”, europejski program operacyjny zmalał z 24 805 do 23 633 rejsów w wylotów w jedną stronę. Faktyczna liczba odwołanych rejsów jest więc dwukrotnie większa.
W ramach tych zmian część korekt dotyczy również połączeń do Polski, choć ich skala i kierunek różnią się w zależności od lotniska. W maju SAS wykona do na trasie Kopenhaga – Gdańsk 113 rejsów, a nie 118 lotów. Do i z Krakowa odbędą się 53 rotacje (o cztery mniej), podczas gdy Poznań zrealizuje po 40 przylotów i odlotów samolotów SAS z i do Danii, choć plan zakładał podaż 47 rotacji. W przypadku Wrocławia liczba rotacji spadła z 49 do 38. Sumując, w piątym miesiącu roku skandynawski przewoźnik wykona do Polski 27 rotacji mniej.